Zamyślenia nad... DLACZEGO KATYŃ?

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 230975

DLACZEGO KATYŃ?
(12 głosów, średnia ocena 4.75 na 5)

 

Ten artykuł zaczął powstawać w piątkowy wieczór, 9 kwietnia 2010r., gdy do komentarzy zachęcały doniesienia na temat katyńskich uroczystości w dniu 7 kwietnia, z udziałem premierów Polski - Donalda Tuska i Rosji – Władimira Putina. Ale wciąż oczekiwaliśmy obchodów w dniu 10 kwietnia, z przedstawicielami Rodzin Katyńskich i Prezydentem Rzeczypospolitej. Dopiero wtedy pełen obraz miał umożliwić zamknięcie tej garści refleksji, towarzyszącej 70 rocznicy zbrodni.

 

Stało się inaczej. Sobotni ranek przyniósł wiadomość, która sparaliżowała wszystkich… A jednak, mimo tragicznego newsa, jakim się stała niedokończona podróż Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przedstawicieli najważniejszych sił politycznych, instytucji państwowych i Wojska Polskiego, w najgłębszych zakamarkach umysłu, wciąż kołacze się  przekonanie, że o zbrodni katyńskiej trzeba napisać. Może nawet nie „mimo”… Może właśnie dlatego? Ze względu na symboliczny wymiar sobotniej tragedii, właśnie w tym miejscu (rejon Smoleńska) i w tym czasie (rocznica tamtych wydarzeń), z udziałem tak szerokiego gremium osób znaczących we współczesnej Polsce, w tym wielu zasłużonych dla patrzenia na Polskę przez pryzmat jej doświadczeń historycznych, może właśnie dlatego, tym bardziej, należy się nad tematem katyńskiej zbrodni pochylić raz jeszcze…


Zacznijmy od historii. 5 marca 1940 r. najwyższe władze Związku Radzieckiego podjęły decyzję o wymordowaniu prawie 22 000 obywateli polskich – jeńców wojennych przebywających w obozach NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz osób cywilnych, aresztowanych i osadzonych w więzieniach na terenie okupowanych przez ZSRR Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej. Ofiary zostały pogrzebane w zbiorowych mogiłach – w Katyniu pod Smoleńskiem, Miednoje koło Tweru, Piatichatkach na przedmieściu Charkowa oraz w innych, nieznanych jeszcze miejscach. Zbrodni dokonano w ścisłej tajemnicy, ale w 1943 r. Niemcy ujawnili zbiorowe mogiły w Katyniu, na terenie okupowanej przez III Rzeszę Smoleńszczyzny. To miejsce dało początek historycznemu pojęciu – katyńska zbrodnia.  Próba zrzucenia winy na Niemców dała początek katyńskiemu kłamstwu. Zaś potraktowanie naturalnego w takich okolicznościach, zamiaru poznania prawdy, jako pretekstu do zerwania przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z Rządem Rzeczypospolitej na Uchodźctwie, sprawiło że możemy mówić o „sprawie katyńskiej”.


W Katyniu, Miednoje, Charkowie i w innych masowych mogiłach na Wschodzie złożono kwiat polskiej inteligencji. Oficerowie, którzy zostali tam zamordowani, w cywilu byli nauczycielami, inżynierami, lekarzami, prawnikami, uczonymi… Strzelano im w tył głowy tylko dlatego, że należeli do elity narodu. Był to więc swoisty holocaust polskiej inteligencji. Tych tysięcy specjalistów zabrakło po 1945r., gdy trzeba było odbudowywać Polskę ze zniszczeń wojennych. Katyń jest więc symbolem wszystkich komunistycznych zbrodni, w czasie II wojny światowej dokonanych przez Związek Radziecki.

Czy to jednak wystarczający powód, by do tego tematu ciągle powracać? Czyżby mniejszy wymiar miały takie nazwy, jak Auschwitz, Palmiry, Majdanek, gdzie okrutnego ludobójstwa dokonywali Niemcy? Polskie elity zostały przecież przetrzebione także ręką Niemiec, w ramach akcji „AB” czy Sonderaktion Krakau… Dlaczego więc wciąż tyle o tym Katyniu?


Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zrozumieć szerszy kontekst tzw. Golgoty Wschodu. O zbrodniach niemieckich wiemy od zawsze. Niemcy ustami swych przywódców niejednokrotnie wyrażali skruchę, że dokonali ludobójstwa. Na ten temat powstały setki książek i filmów. Obecność KL Auschwitz czy Palmir, tragedii warszawskiego getta czy zbrodni popełnionej na powstańczej Warszawie, jest w naszej zbiorowej pamięci niepodważalna. Wiele z tych zbrodni niemieckich jest też obecnych w świadomości historycznej innych narodów europejskich, nawet jeśli współcześnie w Niemczech próbuje się je przykryć problematyką wypędzonych.


Tymczasem zbrodnia katyńska przez dziesięciolecia była zakłamywana w takim samym stopniu, jak stosunki między Polską a ZSRR. Narzucona przyjaźń między narodami wymuszała milczenie i o pochodzie na Warszawę w 1920r., i o 17 września 1939r., i o Katyniu, i o prawdziwej przyczynie radzieckiej obecności w Europie Środkowo- Wschodniej. Nawet po upadku komunizmu w Polsce oraz rozpadzie ZSRR, gdy większość z tych historycznych tematów przestała rozpalać emocje po obu stronach, Katyń w dalszym ciągu z trudem przedzierał się do powszechnej wiedzy Rosjan. Mimo że prezydent Borys Jelcyn przekazał Polsce część dokumentów zbrodni, wciąż mamy świadomość blokowania dostępu do postsowieckich archiwów. W dalszym ciągu w rosyjskich mediach wracają twierdzenia o rzekomej niemieckiej prowokacji. Zamknięcie śledztwa katyńskiego i utajnienie jego dokumentacji przez Putina stanowią aż nadto wyraźny dowód na brak politycznej woli u „przyjaciół Moskali”.


Przecież do zrozumienia naszej wspólnej, trudnej historii, przede wszystkim potrzebna jest prawda. Skoro potomkowie sprawców katyńskiego mordu nie zawsze chcą o tym pamiętać, dlatego my sami ciągle musimy przypominać. Nigdy do tej zbrodni by nie doszło, gdyby we wrześniu 1939r. Rzeczpospolita nie stała się ofiarą wspólnej agresji sowiecko – niemieckiej. Polska została podzielona między dwie sąsiednie potęgi, ale podjęła nierówną walkę o wolność. W pełni odzyskaliśmy ją dopiero po upadku komunizmu na przełomie lat osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych. I wtedy dopiero o Katyniu zaczęto mówić otwarcie. Szkoda, że tylko nad Wisłą…


Można też przyjąć, iż obecność katyńskiego symbolu w polskiej świadomości historycznej dowodzi, że mimo kilkudziesięciu lat komunistycznej agitki, wciąż nam zależy na poznaniu przeszłości. A przynajmniej niektórym z nas, skoro sondaże (sprzed 10 kwietnia) wskazują, że ledwie 30% respondentów słowo Katyń kojarzy z właściwym kontekstem historycznym. Te 30% to dużo czy mało? Jeśli mało, to tym bardziej trzeba przypominać.


I wreszcie trzeci powód, dla którego czcimy pamięć o katyńskich ofiarach. Katyń jest jak papierek lakmusowy współczesnych stosunków polsko - rosyjskich. To prawda, Rosjanie też byli ofiarami komunizmu. Oni także leżą w katyńskim lesie. Ale tak długo, jak dzisiejsza Rosja będzie unikać otwartego osądzenia tej zbrodni, tak długo będzie to świadczyło o jej intencjach względem niepodległej Polski. Tylko prawda może wytyczyć drogę do wzajemnego pojednania.


Może więc dopiero ostatnie wydarzenia okażą się zapowiedzią mówienia prawdy… I wcale nie chodzi o uroczystości z 7 kwietnia, gdzie na katyńskim cmentarzu po raz pierwszy gospodarzem był rosyjski premier. Powiedzmy sobie szczerze, znaczenie miało samo spotkanie obydwóch szefów rządów w tym miejscu. To był już pierwszy krok, który jednak tracił swoje znaczenie w świetle słów rosyjskiego przywódcy. To, co Władimir Putin wtedy powiedział, było miałkie i porażające ostrożnością, która wcale przecież nie wynikała z delikatności przysłowiowej „rosyjskiej duszy”. Robiła wrażenie zwykłego asekuranctwa polityka, który chciał zrobić gest, ale bał się uczynić cokolwiek więcej. No, może poza próbą wygrania przy okazji naszego wewnętrznego sporu między polskim Prezydentem a premierem, w którym ludzie tego drugiego, temu pierwszemu śmieli radzić, czy do Katynia jechać powinien czy też nie…


Powinien czy nie powinien? Jakiś okrutny splot przypadków, a może wcale nie przypadków, może jakiejś metafizyki, sprawił, że 10 kwietnia 2010r. samolot z Prezydencką Parą i prawie stu osobami na pokładzie, przeorał las w okolicach Smoleńska a krew pasażerów, niemal jak 70 lat wcześniej, wsiąkła w tamtejszą ziemię. Od tego sobotniego poranka wszyscy powtarzamy – straszliwa tragedia. W mediach, na ulicach, w zakładach pracy, w prywatnych rozmowach i oficjalnych wystąpieniach rośnie przekonanie, że ta śmierć musiała mieć jakiś głęboki sens. Może dlatego przebija się do sumień niektórych, że Prezydent, tak głupio ośmieszany za życia, mógł być wielkim wizjonerem, patriotą, mężem stanu? Może dlatego tak chętnie przytaczane są szczere wyrazy współczucia, słane z zagranicy? Przede wszystkim jednak wzrusza postawa samych Rosjan. To sobotnia tragedia sprawiła, że film Andrzeja Wajdy „Katyń” został wyemitowany w szeroko dostępnym kanale telewizyjnym (ciekawią mnie rosyjskie reakcje, o których na razie cicho). To dopiero teraz rosyjskie wycieczki trafiają do katyńskiego lasku, żeby na własne oczy obejrzeć miejsce, do którego w sobotni ranek wyruszyli najważniejsi Polacy. Czy to początek przemiany w stosunku Rosjan do historii? Czy to początek przemiany naszych elit (no bo przecież jakieś elity chyba jeszcze w Polsce pozostały?), które mimo różnic nauczą się nawzajem szanować? Czy to początek przemiany wśród dziennikarzy, którzy nie będą ulegać łatwemu potępianiu tych, których po prostu nie potrafią zrozumieć? Czy to początek jakiejś nowej jakości w naszym życiu? Chciałbym, aby wielkie chwile, które przeżywamy, dały początek temu wszystkiemu… Chciałbym… Lecz rzeczywistość wciąż kusi utartymi koleinami…


Waldemar Brenda

 

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

reportazzzycia logo right

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Marzec 2013
N P W Ś C P S
24 25 26 27 28 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6