Zamyślenia nad... W PISZU RUNĄŁ UBELISK

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143926

W PISZU RUNĄŁ UBELISK
(19 głosów, średnia ocena 4.63 na 5)

 

Czas już skończyć…


Pod koniec 2009r. z krajobrazu naszego miasta zniknął jeden z ostatnich symboli peerelu – postument upamiętniający tzw. „utrwalaczy władzy ludowej”. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dziennikarz Władysław Katarzyński pisał na łamach „Gazety Olsztyńskiej”, że to swoisty „chichot historii”, gdy taki pomnik znajduje się przy ulicy, która po upadku komunizmu w Polsce zyskała imię Armii Krajowej. Tak jakby zrównano w historycznej pamięci kata i ofiarę.

I oto w listopadzie minionego roku, z inicjatywy oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK w Piszu oraz Związku Sybiraków rozpoczęto prace nad likwidacją obelisku stojącego przy gmachu Powiatowej Komendy Policji, poświęconego funkcjonariuszom MO i SB. Dla realizacji tego zamierzenia nie bez znaczenia była postawa Policji, która przychylnie ustosunkowała się do propozycji piskich kombatantów. Podczas prac jeden z policjantów stwierdził nawet, że „czas już skończyć z utożsamianiem polskiej policji z tamtymi ponurymi czasami”. Ale oczywiście reakcje mieszkańców Pisza były różne. Od takich, których autorzy w pełni identyfikują się z decyzją o zdemontowaniu pomnika, poprzez wolę pozostawienia postumentu, „bo to przecież fragment naszej historii”, przez propozycję, aby opatrzyć go opisem, informującym o czasach, w których został wystawiony, aż po stwierdzenia, że wyryte na kamiennej płycie nazwiska upamiętniają „zwykłych, młodych ludzi, którzy przyszli na ziemie odzyskane służyć Polsce, a zginęli w bratobójczej wojnie domowej” lub wręcz – „w walce z bandami”. Wydaje się, że to ostatnie stwierdzenie wymaga jednak pewnej reakcji.

 

 W kontekście historii i polityki


Otóż przede wszystkim trzeba przyjrzeć się kontekstowi historycznemu, w który wpisuje się pomnik. Stawiano go przecież nie „młodym chłopcom, którzy zginęli w bratobójczej walce”, ale funkcjonariuszom dwóch instytucji, które w zamiarach komunistycznych władz, narzuconych Polsce przez Związek Radziecki, dodajmy – władz, które w latach 1946 -1947 dokonały licznych fałszerstw wyborczych, w celu legitymizowania swego nad Polską panowania, miały stać nie tyle na straży bezpieczeństwa i praworządności, co przede wszystkim,  miały stanowić „bijące serce partii”, czyli narzędzie do zniewolenia społeczeństwa. Oczywiście nie zawsze należy stawiać znak równości między MO a bezpieką. Milicja była formacją nastawioną na ochronę porządku, UB (SB) na walkę z przeciwnikami politycznymi samozwańczej władzy. Nawet zbrojne oddziały podziemia odmiennie traktowały milicjantów i ubeków. Ci ostatni rzadko mogli liczyć na litość w przypadku spotkania „leśnych”. Ktoś mi nawet ostatnio udowadniał, że mimo politycznych uwarunkowań pierwszych lat powojennych, do MO mogli przecież trafiać ludzie uczciwi. Owszem, czasem nawet na polecenie konspiracyjnych organizacji mundur milicjanta wkładali ludzie podziemia, z zadaniem infiltrowania nowej władzy od środka. Także z powiatu piskiego znane są pojedyncze przykłady współpracy milicjantów z podziemiem! A jakiś przypadek mógł przecież sprawić, że niejeden z nich zginął potem z rąk partyzantów… Ale nawet obecność takich osób w szeregach MO, nie zmienia przecież tego historyczno-politycznego kontekstu. A z niego wynika, że Milicja przez cały okres tzw. Polski Ludowej była formacją wysoko upartyjnioną. Po to, aby oprócz ścigania przestępstw pospolitych, wykonywała też zadania polityczne, zlecane przez UB (SB) i PPR/PZPR.

Milicjantom i ubowcom stawiano więc pomniki w czasach PRL nie dlatego, że łapali kryminalistów, nie dlatego, że byli ludźmi porządnymi, ale dlatego, że utrwalali w Polsce tzw. władzę ludową. Na taki właśnie polityczny charakter pomnika w Piszu wskazywał napis, który można było odczytać na kamiennej tablicy: „Funkcjonariuszom MO i SB poległym w walce o władzę ludową na terenie pow. piskiego”. Potem lista dziewiętnastu nazwisk i poniżej: „W XX rocznicę MO i SB. Funkcjonariusze KP MO Pisz” i data - 7 październik 1964r. Jak z tego wynika, pomnik postawiono nie stróżom porządku, a funkcjonariuszom, którzy zginęli walcząc o zniewolenie Polski (niezależnie od konkretnych okoliczności, w których odchodzili z tego świata). Służyli w ten sposób narzuconej, bezprawnie rządzącej krajem komunistycznej dyktaturze, łamiącej prawa wolności, równości, własności, swobody wyznania i zrzeszania się w organizacjach społecznych i partiach politycznych, czy wreszcie zasadę wolności słowa. Ta władza nie była władzą polską (choć można powiedzieć, że w większości składała się z obywateli polskich), bowiem działała w interesie i zgodnie z zaleceniami Związku Radzieckiego. Posłusznie i bezrefleksyjnie służąc tej władzy, służyło się tyranii i tę tyranię się umacniało. 

 

 

ubelisk

 

 

 

Niszczyli „wrogów ludu”.


Ta służba miała wymiar konkretny. W Piszu milicjanci razem z pracownikami UB rozbili zebranie organizacyjne Polskiego Stronnictwa Ludowego w kwietniu 1946r. Zebranie zostało przerwane a przywódcy PSL aresztowani. Oznaczało to dla nich ciężkie śledztwo w siedzibie PUBP. Po kilkakrotnym zatrzymaniu prezes PSL w Piszu, nauczyciel Jerzy Kiełczewski musiał opuścić miasto i szukać pracy w Mrągowie. Wielu spośród tych, którzy dostali się w łapy bezpieki, zostało złamanych i zmuszonych do współpracy, przeciwko swoim bliskim, znajomym, przyjaciołom.

Funkcjonariusze MO razem z ubekami i członkami PPR zwalczali legalne wydawnictwa opozycji, nie dopuszczali do wieszania plakatów wyborczych, dokonywali aresztowań, rewizji, ochraniali wiece komunistyczne, wreszcie stanowili osłonę referendum ludowego (1946r.) i wyborów do Sejmu Ustawodawczego (1947r.), nie po to jednak, żeby zapewnić uczciwość tych wyborów, ale by umożliwić dokonanie fałszerstw. Potem uczestniczyli w kolektywizacji wsi i zwalczaniu Kościoła. Nawet jeśli nie zawsze milicjanci gorliwością dorównywali ubekom, albo czasem, w prywatnych wypowiedziach, dystansowali się od „towarzyszy z bezpieczeństwa”, to przecież w służbie zazwyczaj pozostawali. I to im właśnie, a także pracownikom UB, stawiano potem pomniki, a nie osobom, które zdejmowały mundur, aby nie brać udziału w zniewalaniu społeczeństwa… 

 

Nadużycia władzy


A przecież ocena funkcjonariuszy MO i UB z okresu „walk z reakcyjnym podziemiem” powinna uwzględniać jeszcze jeden aspekt. Wskazują nań liczne dokumenty… Posłużę się tymi z piskiego podwórka. 1 grudnia 1945r. alarmował starosta E. Rutkowski: „Stan bezpieczeństwa tutejszego powiatu pozostawia dużo do życzenia. Milicja Obywatelska w tym punkcie ponoszę pełną odpowiedzialność za słowa, których używam, dopuszcza się takich nadużyć władzy, takich zwyczajnych grabieży i rabunków, dokonuje czynów skrajnej samowoli, że moim zdaniem należałoby 80% stanu funkcjonariuszy postawić w stan oskarżenia.” Miesiąc później potwierdzał wcześniejszą opinię: „Do najbardziej charakterystycznych na terenie powiatu przestępstw należą: szabrownictwo, nadużycia władzy oraz pędzenie i handel samogonem. Szabrownictwo kwitnie głównie z braku odpowiednich organów bezpieczeństwa, nadużyć władzy dopuszczają się przede wszystkim organa bezpieczeństwa i porządku publicznego, co związane jest z niskim poziomem moralnym funkcjonariuszy tych organów”.

Wyłaniający się z cytowanych wyżej dokumentów obraz aparatu bezpieczeństwa i Milicji wynikał zarówno z poczucia bezkarności ich pracowników, którzy niejednokrotnie czuli się ważniejsi niż wysoko postawieni urzędnicy administracji, jak i z niskiego poziomu etycznego i braku profesjonalizmu. W większości byli to ludzie młodzi i przypadkowi, wyedukowani przez wojnę i na tzw. Ziemiach Odzyskanych pozbawieni więzi społecznych, izolujący się od niechętnego otoczenia i przez to skazani na „własne towarzystwo”. W takich warunkach niektórzy łatwo wobec nowej rzeczywistości przyjmowali postawę cynizmu i cwaniactwa. „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” – głosiło popularne hasło, które pozwalało wierzyć, że teraz droga kariery przed każdym stoi otworem. Trzeba tylko, w imię tej kariery wyzbyć się skrupułów. Jednak, gdybyśmy dyspozycyjność wobec nowej władzy wiązali tylko z karierowiczostwem, byłby to wizerunek uproszczony.

 Wydaje się, że nie bez znaczenia była również podatność tych ludzi na propagandę władzy… Przecież wystarczyło uwierzyć, że to „my robimy prawdziwą rewolucję i zmieniamy świat”.  Stąd już krok do pogardy dla wrogów, lekceważenia prawa, stosowania wszelkich możliwych metod, aby osiągnąć zwycięstwo. A skoro należy niszczyć „wroga klasowego”, to czemu nie postępować podobnie wobec każdego, kto stoi na drodze do uzyskania osobistych korzyści? Więc w materiałach z lat czterdziestych aż roi się od utyskiwań na samowolę i kryminalne skłonności „stróżów prawa”.

Kilka konkretnych przykładów z Pisza powinno stanowić wystarczającą ilustrację zjawiska. Na przełomie roku 1945/46 funkcjonariusze PUBP wywieźli ze wsi Wejsuny siedem wozów i dwie bryczki zrabowanych rzeczy, m.in. narzędzia rolnicze, meble oraz „ilości nieustalonej dokładnie materiały włókiennicze, obuwie, 4 maszyny do szycia, pościel, bielizna, furaż, odzież męska i damska, około 30 kur”. W marcu 1946r. milicjanci z Wiartla wspólnie z sołtysem wsi Pogobie dokonywali rabunków, zabierając miejscowej ludności żywność, sprzęty domowe i grożąc śmiercią. 19 sierpnia 1946r. w nocy referent PUBP z Pisza zaczął strzelać przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Orzyszu. Odbywała się tam zabawa, więc zapewne strzelanina była spowodowana nadużywaniem alkoholu. Zginął jeden żołnierz, kilku innych wojskowych i dwie osoby cywilne zostały ranne. W drodze do szpitala zmarły jeszcze dwie ofiary. I jeszcze jeden przykład. Kilka lat temu „Pani R.” prosiła mnie o ustalenie okoliczności służby jej ojca w MO na terenie powiatu piskiego. „Ja wiem, jaka była opinia o milicjantach w tamtych latach – mówiła – więc chcę znać prawdę, co wtedy robił mój ojciec…” Sprawdziłem w zachowanej dokumentacji… W charakterystyce służbowej (1946r.?) zapis: „był karany aresztem dwukrotnie za samowolne rekwizycje, bicie obywateli i przywłaszczanie rzeczy”. Dzięki „Pani R.” znamy nazwisko jednego ze sprawców rozbojów. Nazwiska wielu innych nie zachowały się w dokumentach, podobnie jak nazwiska ofiar przytoczonych zajść. Ile z nich nigdy nie zostało opisanych, gdyż poszkodowani bali się zgłosić skargę…? Bo przed kim i na kogo mieli się skarżyć? 

 

*   *   *

 

Oczywiście z upływem czasu dyscyplina w MO i UB poprawiała się. Napływali nowi ludzie, sprawcy zbyt drastycznych nadużyć byli przerzucani na inny teren lub usuwani ze służby.  Spośród 80% milicjantów, których w 1945r. starosta piski chciałby doprowadzić przed sąd, w późniejszych latach coraz mniej wykazywało się przestępczymi skłonnościami. Nieco inaczej mogło być w UB, gdzie poczucie władzy i bezkarności było z pewnością większe. Na porządku dziennym pozostały te nadużycia, które wynikały z politycznych zadań komunistycznego aparatu represji. Czy rzeczywiście ktoś, kto „utrwalał władzę ludową”, zasługiwał na pomnik?

                  Waldemar Brenda

 

 
Komentarze (1)
O poległych
1 poniedziałek, 05 marca 2012 08:37
Izabela_
Witam. Poszukuję informacji o członku rodziny mojego męża, Kazimierzu Cierniak. Z opowieści krewnych wynika, że poszukiwany był związany z milicją, a zginął w Piszu zamordowany przez bliżej nieokreślonych bandytów.
Prawda może jednak być inna, dlatego zwracam się do pana z zapytaniem, czy Kazimierz Cierniak jest jednym ze "stróżów prawa" wymienionych na tablicy pamiątkowej? Jeśli nie, może jego nazwisko znajduje się na innym pomniku/tablicy pamiątkowej znajdujących się w Piszu?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Czy wydarzenia kulturalne w Piszu spełniają twoje oczekiwania
 
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2